Do Ciebie, który nie potrafisz się zorganizować.

Spontaniczność to moje drugie imię.

Ha! Złapałeś się? To znaczy, że jeszcze słabo mnie znasz.

Jestem maniaczką kontroli. MUSZĘ mieć wszystko zaplanowane. Mam planner, w którym wyznaczam cele i zadania na każdy dzień i najwięcej satysfakcji sprawia mi ich odhaczanie. Kontrola to moje drugie imię. Kiedy ją tracę, to trochę tak, jakbym straciła samą siebie. Może nawet troszkę do przesady.

Jednak co by nie powiedzieć, dobra organizacja ułatwia życie. Sprawiła – chociażby – że udało mi się wyjechać w wymarzoną podróż do Włoch. Pomaga w oszczędzaniu gotówki i spełnianiu marzeń. Nawet to, że (dość!) regularnie prowadzę stronę, fanpage i konto instagramowe, to zasługa tylko i wyłącznie dobrej organizacji. Sztywno to brzmi, ale tak jest. Nie tak łatwo pogodzić bowiem pracę na pełen etat, studia dzienne, Pisadło i mnóstwo rzeczy, za które się biorę, choć doba ma tylko 24 godziny.

(Wspominałam już może o tym, że będę teraz ręcznie robić biżuterię?)

Nie każdego to kręci i nie każdy lubi się w to bawić. Gdybym jednak próbowała Was przekonać, powiedziałabym – wyznaczcie cel. Następnie ten wielki cel rozbierzcie na kilka małych kroków, a następnie realizujcie od czasu do czasu któryś z nich. Nie martwcie się o czas. Czas i tak upłynie. Sama tak zrobiłam, gdy chciałam wyjechać: 1) oszacowałam koszta 2) wyremontowałam auto 3) opracowałam plan podróży 4) zebrałam kasę 5) kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy 6) zaliczyłam sesję 7) pojechałam.

No, może ta lista nie wyglądała DOKŁADNIE tak samo, ale rozumiecie co pragnę powiedzieć?

A jak przytłacza praca – pobawmy się w priorytety. Podziałajmy z drobnymi listami, nawet takimi spisanymi w telefonie – co zrobić, kupić, powiedzieć? Jak zrobisz, to odznacz. Coś się nie udało? Mi ciągle się nie udaje. Przerzuć na kolejny dzień.

Powiem szczerze. Chociaż tak lubię planować i być zorganizowaną od stóp do głów (jest 22 w niedzielę, a ja już wiem co założę jutro do pracy), to bycie zorganizowanym nie zawsze jest dobre. Pomaga być produktywnym, jednak nie samą pracą człowiek żyje. I nie samymi planami.

Dlatego nie potępiaj za bardzo swojej spontaniczności. Czerp z niej, choć czasem temperuj, by samemu sobie pomóc. A czasem rąbij planer w kąt i schowaj się pod kołdrą, ignorując tym samym wszystkie plany. Czasem tak też trzeba.

Bo wiesz, co jest najważniejsze? Znaleźć złoty środek.

I tego właśnie Ci życzę.

Fanpage Pisadła znajdziecie TU.

Zosieńkowe Kochaj TU, a Życiową drogę TU.