Do Ciebie, który uciekasz przed szczęściem.

Masz pięćdziesiąt lat. Od pięciu dekad co dzień rano widzisz w lustrze tę samą twarz, niekiedy z brodą, kiedy indziej z łysą głową. Chodzisz do pracy, po pracy uprawiasz sport. Między pracą a sportem znajdujesz czas na znajomych, na wyjście do pubu, wyjazd w góry, krótki wypad na kajaki. Masz kota, a może raczej Twoja kobieta go ma. Kobiet zresztą miałeś dużo. Na krócej, na dłużej, na poważnie i dla zabawy. Regały w Twoim domu uginają się pod ciężarem książek. Nie o kobietach jednak, ani o sporcie. Książki masz o świecie i o podróżach. To myśl o nich – o eksplorowaniu, odkrywaniu, zagłębianiu, poznawaniu – dodawała Ci sił na studiach i w nielubianych pracach. Na myślach jednak się skończyło. Zawsze chciałeś, by wymieniano Cię jednym tchem na równi z Kapuścińskim i Halikiem… Jednak – im się udało, a Ty wciąż chodzisz od pubu do pubu. Dlaczego? Dlaczego zamiast sprawić sobie największe szczęście i sięgnąć po to, czego najbardziej pragniesz, zdecydowałeś się na półśrodki? Czy to z lęku? Ze strachu przed porażką, a może przed nieznanym? A może…nie miałeś w sobie na tyle siły, by zrobić ten pierwszy krok? Nigdy nie przekroczyłeś progu.

Masz trzydzieści lat. Pracujesz w sposób, o którym wielu marzy. Masz dziewczynę, która kocha Cię całym sercem. Mieszkasz z dala od cywilizacji, codziennie lądujesz na spacerze na górskim szlaku. Na śniadanie jesz czekoladę, a na obiad tosty. Dużo się uśmiechasz, choć nigdy do obcych. Masz swoje zdanie i nie boisz się go bronić. A do tego jeszcze…jesteś przystojny i doskonale o tym wiesz. Masz wiele pasji: kolarstwo, teatr, malarstwo. Hmmm…czemu więc nigdy nie widuję Cię z rowerem, na scenie ani z pędzlem w dłoni? Dlaczego wstajesz rano, pracujesz, jesz, idziesz spać, a życie ucieka Ci przez palce? Dlaczego nie robisz tego, co naprawdę kochasz? Czy to brak motywacji, brak czasu? A może brak wiary w siebie? A może tak naprawdę nie masz w sobie ikry, o której tak często mówisz? I śpisz, przesypiasz życie, w którym dano Ci niejedną szansę.

Masz paręnaście lat, chodzisz do liceum. Jesteś mądra, ludzie cenią sobie Twoją inteligencję, trudne zadania rozwiązujesz w pół minuty. Masz paru znajomych, z którymi naprawdę dobrze spędza Ci się czas. Masz łeb na karku, wiesz, czego w życiu chcesz, nie boisz się po to sięgać, jako jedyna osoba w klasie znasz kierunek studiów, który wybierzesz. Masz jednak coś jeszcze, masz uzależnienie, o którym nie wie nikt, a którego Ty nie umiesz pokonać. Zamiast dni w szkole masz czarną dziurę, a w głowie destrukcyjne myśli – to jakiś fenomen, że udaje Ci się przechodzić z klasy do klasy, i to z wyróżnieniem. W głowie wciąż masz: „A marzenia, a plany, a podróże, ludzie, świat, sztuka, sport?”. Jesteś człowiekiem, przed którym stoi otworem świat. Ktoś tylko zamknął do niego drzwi.

Jest parę cieni, które nie pozwalają szczęściu wejść przez drzwi serca. Pierwszy to lęk, potrafi zabić i zdusić w zarodku każdy plan, założenie, marzenie. Drugi to zwątpienie „na pewno mi się nie uda, to przecież nie ma sensu, nie warto, rozczaruję się”. Trzeci to bezsilność, która ściąga w dół i wmawia, że inaczej nie można, że się nie da, że to niemożliwe. Czwarty to brak wiary w siebie. Piąty jest brakiem motywacji, tłumaczonym brakiem czasu usprawiedliwianym brakiem pieniędzy. Szósty to wreszcie konwenanse, „co ludzie powiedzą?”, oglądanie się na innych.

Na mnie czyha lęk i jeszcze jeden cień. Ja mam świetne zdolności adaptacyjne i potrafię bardzo szybko przystosować się do wszystkiego, do wszystkich warunków. Także do życia na 90% a nie na sto i do nieżycia w pełni swoim życiem. I to nie jest dobre, wiem, ważne jednak, że to złapałam i mam świadomość. Mając świadomość, bardzo wiele można zdziałać. Albo dać czasowi czas, bo to on wie, co jest najlepsze i zawsze przynosi rozwiązanie.

A tymczasem…odważ się, zepnij tyłek, pamiętaj o swoich marzeniach. Nie osiadaj na mieliźnie, wyjdź za próg, przełam się. Ryzykuj, chwytaj wszystkie sroki za ogon. Bądź, twórz, spełniaj się, rób szalone rzeczy – niech (jak mnie czasem) nie zadowala Cię 9/10.

szczęście człowiek życie jak szczęście człowiek życie jak

Do Ciebie, który próbujesz się dopasować i Do Ciebie, który wstydzisz się mówić o seksie.

szczęście człowiek życie jak szczęście człowiek życie jak

A może Fanpage? KLIK

2 Replies to “Do Ciebie, który uciekasz przed szczęściem.”

  1. […] Do Ciebie, który uciekasz przed szczęściem i Do Ciebie, który próbujesz się dopasować. […]

  2. […] Do Ciebie, który więcej mówisz niż działasz i Do Ciebie, który uciekasz przed szczęściem. […]

Dodaj komentarz